niedziela, 15 grudnia 2013
Chapter I
Siedziałam znudzona na lekcji historii. Czemu los mnie tak pokarał i mam lekcje z dyrektorem? Chociaż w sumie miało to też dobre strony. Często wychodził z klasy, żeby załatwiać jakieś sprawy, a my zostawaliśmy sami z jakąś bibliotekarką.
- Anastasia! - z zamyślenia wyrwał mnie ostry głos nauczyciela.
- Tak proszę pana? - spytałam spoglądając na niego.
- Zadałem ci pytanie - odpowiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Ja...przepraszam. Zamyśliłam się - powiedziałam marząc o tym, żeby zniknąć z klasy.
- A nad czym tak myślałaś? - zapytał.
- Ja...myślałam...- zaczęłam się jąkać, ale z opałów wybawiło mnie pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknął pan Collins.
Do klasy wszedł wysoki i szczupły chłopak. Brązowe loki na jego głowie ułożone były w nieładzie. Jego pełne usta układały się w drwiący uśmieszek, a zielone oczy nie wyrażały jakichkolwiek uczuć. Biała koszulka idealnie opinała jego umięśniony tors, a czarne rurki podkreślały jego długie nogi. Podszedł pewnym siebie krokiem do pana Collinsa trzymając ręce w kieszeniach spodni.
- Pani Dallas mnie przysłała - powiedział.
Jego głos był głęboki i lekko zachrypnięty. Rzucił mi szybkie spojrzenie przez co moje ciało przeszły dreszcze.
- Co znowu zrobiłeś Styles? - zapytał lekko znudzony dyrektor.
- Nic. Mała bójka - odpowiedział obojętnie Styles.
- Z kim? I dlaczego? - dyrektor zadał kolejne pytania zachowując względny spokój.
- z Carlosem Riddem. Przywalał się do mojej dziewczyny - odpowiedział lokers.
Czyli ten ideał oddał już swoje serce innej. Spuściłam wzrok nadal dyskretnie podsłuchując rozmowę chłopaka z panem Collinsem. Z resztą tak samo, jak cała klasa.
- Uważaj na słownictwo chłopcze - powiedział dyrektor spoglądając na Stylesa znad okularów.
- Dobrze. Ale nie pozwolę, żeby ktokolwiek narzucał się mojej dziewczynie - odpowiedział loczek.
- To naprawdę szlachetne Harry, ale jesteś w klasie maturalnej i powinieneś wziąć się za naukę, a nie wdawać się w bezsensowne bójki - powiedział Collins.
- Tak. Tak. Tak. Mogę już iść? - zapytał zniecierpliwiony Styles.
- Owszem, ale zostajesz dzisiaj po lekcjach. Tak samo, jak panna Jones - odpowiedział dyrektor.
Uniosłam głowę na dźwięk mojego nazwiska. Napotkałam wzrok Harrego, który lustrował mnie od góry do dołu.
- Mogę zostać po lekcjach jutroo? - spytałam błagalnym tonem.
- A czemu nie dziś? - odpowiedział pytaniem na pytanie dyrektor.
- Bo dzisiaj nie mogę. Pomagam mamie w zaplanowaniu świąt - powiedziałam.
- To pomożesz po odbyciu kary. Koniec tematu. A ty Styles spływaj na lekcje - zarządził pan Collins.
No świetnie! Będę musiała odsiedzieć jakąś bez sensowną karę. Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę spakowałam się szybko i wybiegłam z klasy. Wyjęłam komórkę z kieszeni spodni i wybrałam numer mamy.
- Halo? - po trzech sygnałach rozległ się głos mojej rodzicielki.
- Słuchaj mamuś. Dzisiaj będę później w domu, bo muszę zostać dłużej w szkole. - powiedziałam wchodząc na stołówkę.
- Dobrze skarbie. Pa pa - odpowiedziała moja mama i rozłączyła się.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni jeansów i ruszyłam do stolika gdzie siedziały moje przyjaciółki.
Pierwsza z nich to Kate. Ma ciemno brązowe włosy, czekoladowe oczy i uroczy uśmiech. Zawsze mogę na nią liczyć nawet jeśli potrzebuje pomocy do realizacji najbardziej debilnych planów. No i co tu dużo mówić? Kocham ją, jak siostrę. Druga to Allie. Wysoka szatynka z niebieskimi oczami i słodką buźką. Jest totalnie porąbana. Zawsze ma głupie pomysły i wszyscy ją uwielbiają. Trzecia to Victoria. W zasadzie mówimy do niej "Tori", "Re" albo po prostu "Vicki". Jest naprawdę śliczna, ale zawsze zaprzecza. Ma brązowe włosy i cudowne niebieskie oczy. Czasami ma mroczne dni, kiedy gada tylko o smutnych rzeczach, ale większość czasu jest szaloną imprezowiczką. Uwielbiam chodzić z nią na dyskoteki do klubów. Niestety czasem przez swoje imprezowe życie zaniedbuje szkołę, ale stara się być pilną uczennicą. Usiadłam obok nich podpierając głowę na ręku.
- Ktooś tu nie ma humooorkuuu. Czyżby Ana? - odezwała się Kate machając mi czekoladą przed nosem.
- Ugh...Nienawidzę Collinsa. - powiedziałam naburmuszona.
- A co ci zrobił? - spytała Tori.
- Kazał mi zostać dzisiaj po lekcjach. Po prostu cudownie! - odpowiedziałam zataczając palcem kółka na stoliku.
- Oh kochanie...Przesiedzisz swoje i jakoś przeżyjesz - powiedziała Allie.
- Doobra. Mniejsza z tym. Widziałam fajnego chłopaka. Niestety ma już dziewczynę. No i jest w trzeciej klasie. - oznajmiłam.
- Uważaj na chłopaków ze starszych klas czasami są naprawdę chamscy - powiedziała Kate.
Gadałam z dziewczynami do dzwonka, a potem ruszyłam na matematykę. Naprawdę nie rozumiem, jak Kate może lubić ten przedmiot. Przecież to zło wcielone. Weszłam do klasy, a moją głowę zaprzątała tylko jedna myśl. Zostały mi tylko dwie godziny lekcyjne do odbycia kary. I będzie tam on...
***
- Jestem panie dyrektorze - oznajmiłam wchodząc do klasy, w której kilka osób łącznie ze mną odsiadywały karę. Szłam pomiędzy ławkami chcąc usiąść na samym końcu. Minęłam całującą się parkę.
- Tylko się nie zjedzcie się nawzajem - warknęłam pod nosem wywracając oczami i siadając w ostatniej ławce.
- Coś ci nie pasuje dziewczynko? - spytała dziewczyna, która jeszcze przed chwilą była przyssana do swojego chłopaka.
Wyglądała na wysoką chociaż trudno to stwierdzić bo siedziała na krześle. Miała blond włosy i chyba zielone oczy. Jej dość ostry makijaż od razu przyciągał wzrok. Cholera. Jest piękna.
- Wiesz...To raczej nie miejsce na randki - odpowiedziałam opierając się plecami o oparcie krzesła.
- Nie twoja sprawa co tu robię! - niemal że krzyknęła blondynka wstając z kolan swojego chłopaka.
- Amy spokojnie - usłyszałam zachrypnięty głos, który całkiem niedawno wywołał u mnie dreszcze na całym ciele.
Poruszyłam się niepewnie na krześle widząc, jak chłopak wstaje i odwraca się twarzą do mnie przyciągając do siebie swoją dziewczynę.
- Panna Jones - powiedział z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
- Pan Styles - odpowiedziałam przygryzając nerwowo wargę.
- Znacie się? - spytała Amy unosząc brew.
- Taaak. Z widzenia - odpowiedział Styles.
Pokiwałam głową potwierdzając jego słowa. Nagle do klasy weszła moja wychowawczyni. Stanęła na środku klasy i poprosiła o ciszę.
- A więc...Kto zapisał się na konkurs wokalny? Wiem, że na pewno ty Anastasio, bo jesteś w mojej klasie. Ktoś jeszcze? - spytała rozglądając się po klasie.
Rękę podniósł jedynie Harry. Spojrzałam na niego zdziwiona. To niemożliwe żebyśmy brali udział w tym samym konkursie. To nie może być prawda.
- Wspaniale. Konkurs odbędzie się jutro o 17.00. - oznajmiła i wyszła.
Harry i jego dziewczyna usiedli z powrotem w ławce. Co jakiś czas patrzyłam, jak się razem śmiali albo całowali. Po dwóch godzinach męczarni mogłam wyjść do domu. Włożyłam kurtkę i kozaki po czym szybko wyszłam ze szkoły. Na dworze było już ciemno, a śnieg dodatkowo utrudniał moją wędrówkę. Nagle obok mnie zatrzymał się czarny samochód.
- Podwieźć cię? - z auta wychylił się Harry.
Przez moment patrzyłam na niego zdziwiona, ale po chwili pokręciłam przecząco głową.
- Nie, dzięki. Dam radę - powiedziałam.
- Nie wygłupiaj się. Wsiadaj - odpowiedział otwierając mi drzwi.
Po chwili wahania wsiadłam z nim do samochodu.
- Gdzie jedziemy? - spytał z szerokim uśmiechem odpalając auto.
- Emm musisz skręcić w prawo, a potem cały czas prosto aż do skrzyżowania, a następnie skręcasz w lewo i tyle. - odpowiedziałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 1 ^^ Mam nadzieje, że się spodoba. Marry xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz